Archiwum listopad 2003


Loneliness
28 listopada 2003, 20:03

gdybym tylko mogla zamknac sie w jakims ciemnym lochu... nie widziec tego co widzialam i co zapewne jeszcze nie raz zobacze... nie przechodzic przez pelne wspomnien miejsca... zapomniec o czasie, ludzic sie ze telefon dzwonil zaledwie przed chwila... nie widziec slonca, nie odrozniac dni, zyc w przekonaniu ze to wczoraj z Toba rozmawialam, ze to tylko czas spedzony w samotnosci tak sie dluzy...

Confusion
26 listopada 2003, 09:42

mysli moje na przemian bladza po mrocznych dolinach, to znow wzbijaja sie wysoko pod niebo,miedzy chmury, po srodku nie ma dla nich miejsca, one zreszta i tak przestaly go tam szukac...nie potrafie sie skupic, zebrac mysli, one pedza jak szalone, placza sie, nie jestem w stanie nad nimi zapanowac...jedne zagladaja w przyszlosc, czesto daleka, ukladaja plany, snuja marzenia...a wtedy wpadaja na nie mysli, ktore caly czas pozostaja przy mnie w terazniejszosci, pelne pesymizmu i zwatpienia i szepcza: "i tak wiesz, ze to nierealne, nie ludz sie nawet, jestes nikim i nie masz najmniejszych szans na urzeczywistnienie swoich marzen", do ich choru dalaczaja sie wypelnione bolem i smutkiem mysli blakajace sie w przeszlosci...
tak przyszlosc staje sie terazniejszoscia, terazniejszosc - przeszloscia, a ja wciaz stoje w miejscu...

Scream
25 listopada 2003, 17:22

"Something has left my life,
And I don't know where it went to.
Somebody caused me strife,
And it's not what I was seeking."
...
Wciaz mysli moje ukladaja sie w te same slowa, ten sam niemy krzyk trafia w zelazne prety zycia zadajac wolnosci, te same lzy spBywaja po zaslonie nocy, a im ona ciezsza, nimi przesiaknieta, tym trudniej ja odsunac.
...lecz jeszcze nie czas na ucieczke...
Bede zyc, poki jest jeszcze nadzieja, choc wciaz daleko na wschodzie...
Bede zyc, poki ktos bedzie slyszal moj krzyk...
Bede zyc, poki beda tacy, ktorym choc jedna lza stoczyla by sie po policzku po moim odejsciu...
...
"Say a prayer for me
Help me to feel the strenght
My identity, has it been taken?
Is my heart breakin'?"

Disillusionment
19 listopada 2003, 18:45

znow czuje bol, choc mialam byc silna, stanowcza, samodzielna...znow arogancko i naiwnie stwierdzilam, ze nikt mi nie jest potrzebny, ze sama sobie poradze...ale jestem jak trzcina, nawet nie...jak malenkie, samotne zdziebelko trawki na wietrze, byle podmuch moze mnie przygiac do ziemi...
tak samo glupio i naiwnie trwalam w przekonaniu, to wszystko tylko i wylacznie moja wina, ze najbardziej zawiodlam sie na sobie... Ale jak moglam sie zawiesc na sobie, skoro nigdy sobie nie ufalam?
nie wazne... i tak trace juz wiare w to ze istnieje wogole cos takiego jak zaufanie, szacunek, przywiazanie, tesknota, zazdrosc, przyjazn czy milosc... teraz to dla mnie juz tylko puste slowa nie majace potwierdzenia w rzeczywistosci...
...i dziekuje Bogu za ten czas spedzony w blogiej nieswiadomosci, za to, ze moglam sie ludzic ze uczucia istnieja, ze istnieje przyjazn, wdziecznosc, poswiecenie, za to ze nie widzialam kryjacej sie obojetnosci i falszu, za to ze choc przez chwile bylam szczesliwa, ze byly chwile, kiedy kochalam i takie, kiedy gotowa bylam za przyjazn oddac swoje zycie...

White, silence, pain...
16 listopada 2003, 15:52

raz, dwa... spadaja platki sniegu, biale jak cisza i zimne jak pustka... 
raz, dwa... uderzaja w bladosc podniesionej twarzy i splywaja lzami po policzkach... cialo okryte jedynie bialym tiulem nie odczuwa chlodu, plonie w nim skryty, ale jakze goracy plomien wstydu... przez tiul widac wszystko - gorace, lecz czarne serce, czysta jak lza, lecz lodowata dusze...
otwieram oczy, wokol biale sciany... w reku platek rozy, niegdys czerwony, teraz oblany lez tysiacem - snieznobialy...
biale sciany, bialy platek, biala suknia, biala cisza, nawet pustka nabrala odcienia bieli... drzwi zatrzasniete w koszmarnym snie i w rzeczywistosci nie chca sie otworzyc...